Jaki dzień, taka noc

30 lipca 2022

Photo by Jeremy Bishop on Unsplash

Anna Wardak, felieton w Tygodniku „Idziemy”, 23.01.2022

Słyszy się nieraz, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. A jeśli „o coś chodzi” w małżeństwie, to często chodzi o… hm, hm… jak by to ująć? Powiedzmy, że o współżycie małżeńskie. Trudno znaleźć właściwe słowa, jeszcze trudniej je wypowiedzieć. Boimy się rozmawiać, bo związane z tym kwestie dotykają najgłębszych sfer: poczucia własnej wartości, naszych zranień i emocji. Obawiamy się, że urazimy drugą osobę, że sami usłyszymy kilka gorzkich słów albo że wybuchnie kolejna kłótnia. Ktoś powiedział, że wiele małżeństw zachowuje się tak, jakby w ich sypialni zamieszkał słoń. Rozgościł się pośrodku, a oni udają, że go tam nie ma i próbują na wszelkie sposoby omijać zwierzaka choć ani to rozsądne, ani komfortowe. A im bardziej słoń rośnie, tym staranniej go omijają. Przez to sfera, która w Bożym zamyśle była źródłem małżeńskiej jedności, nierzadko staje się raczej źródłem konfliktów. W dodatku konfliktów, które nie zawsze „wybuchają” i palą się żywym płomieniem, lecz czasem tlą się miesiącami, powodując toksyczną atmosferę nie tylko w sypialni, lecz również w całym domu. A niekiedy ogień pojawia się nagle w zupełnie niespodziewanym i odległym miejscu. Oczywiście to temat rzeka, i to z wieloma wirami i mieliznami, nie sposób więc omówić go szczegółowo w krótkim felietonie. Ale jedna z myśli, jaka nasuwa mi się na podstawie lektur i rozmów, jest taka, że warto zapamiętać sobie zgrabne hasełko: „jaki dzień, taka noc” (to dla panów) oraz: „jaka noc, taki dzień” (dla pań). Chodzi o to, że na dobrą atmosferę wieczorem mąż powinien „pracować” przez cały dzień, starając się zdobywać względy żony, pomagając jej, doceniając pracę i wysiłek, chwaląc i mówiąc miłe słowa, znajdując czas, aby cierpliwie i uważnie wysłuchać jej wielowątkowych opowieści o tym „jak minął dzień”, bez przerywania i podsuwania szybkich rozwiązań po to, żeby już przestała gadać i dała mu święty spokój (tak, wiem, mężczyźni kochają święty spokój). Jeśli mąż staje się czuły i troskliwy „za pięć dwunasta”, sam często skazuje się na porażkę. Jeżeli przez cały dzień nie dbał o to, aby okazywać żonie miłość i budować mocną więź emocjonalną, niech teraz nie dziwi się, że jej entuzjazm jest, delikatnie mówiąc, raczej umiarkowany. Terapeuci małżeńscy mówią, że u kobiet naturalny kierunek to: przez więź do seksu. U mężczyzn zaś kierunek ten jest odwrotny: przez seks do więzi. Panie zatem powinny zapamiętać hasło: jaka noc, taki dzień. Jeśli regularnie zaniedbujemy tę sferę i jest ona nisko na naszej liście priorytetów, nie dziwmy się, że mąż chodzi naburmuszony i nie ma ochoty słuchać naszych zwierzeń. Oczywiście, to pewne uproszczenie, warto jednak mieć je na uwadze.