Klasa próżniacza

Zdjęcie: Gaelle Marcel, Unsplash

W rewelacyjnej książce „Ojciec – strażnik rodziny” J. Stenson, wieloletni dyrektor szkół dla chłopców, mający kontakt z bardzo wieloma rodzinami, dzieli się niezwykle ciekawym wnioskiem, porównując styl życia współczesnej młodzieży, nie całej, lecz na pewno znaczącej jej części, do XIX-wiecznej arystokracji, która „dzięki swojemu bogactwu i wpływom często żyła życiem klasy próżniaczej”. Tu z góry przepraszam potomków i sympatyków owych wyższych sfer, którzy mogą poczuć się urażeni bezpośredniością sądu autora. Porównanie to ma charakter nieco żartobliwy, co nie pozbawia go bynajmniej trafności. Dlaczego? „Dobrobyt, w którym żyjemy, zmienił naszą młodzież w klasę próżniaczą”- twierdzi Stenson. Zastanówmy się… Klasa ta nie wykonywała żadnej poważnej i rzetelnej pracy, żyjąc na koszt innych i z ich pieniędzy. Oczywiście utrzymanie uczących się dzieci jest obowiązkiem rodziców, rzecz w tym, że sytuacja ta przeciąga się często ponad miarę, a młodzi ludzie, mający potencjał fizyczny i intelektualny do podjęcia pracy zarobkowej, nadal wyciągają rękę do rodziców, uważając za coś naturalnego, że to oni powinni zaspokajać ich potrzeby – a nierzadko również zachcianki – i to bynajmniej nie tylko te najbardziej podstawowe. A więc możliwości i przywileje dorosłych przy mentalności, samodzielności i odpowiedzialności właściwych dzieciom. Ten dramatyczny dysonans utrzymuje się nieraz długo. Członkowie „klasy próżniaczej” nastawieni głównie na konsumpcję, przyjemności i rozrywkę, mieli przy tym zapewniony komfortowy poziom życia, wygodne lokum, wyżywienie, opiekę zdrowotną, staranne wykształcenie, możliwości podróżowania, wiele form rozrywki dostępnej na zawołanie oraz mnóstwo wolnego czasu. Oczywiście taki tryb życia, fakt że nie musieli wkładać wysiłku w zdobywanie rzeczy, pokonywanie przeszkód i trudności, a wszystkie ich potrzeby były zaspokajane przez innych, często nawet zanim sami zdążyli uświadomić sobie ich istnienie, rodził u nich liczne wady charakteru: lenistwo, egoizm, rozwiązłość, roszczeniowość, brak wytrwałości, a także coś, co można określić jako „gorączkową ucieczkę przed nudą”. Czy tego właśnie nie dostrzegamy u znacznego odsetka współczesnej młodzieży? 

Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że współczesna „klasa próżniacza” w większości przypadków nie dostanie w spadku wielkiej fortuny. W pewnym momencie będą oni musieli podjąć odpowiedzialność związaną z pracą i rodziną, a to oznacza mniej czasu na korzystanie z rozrywek na rzecz większej ilości obowiązków i wyzwań typowych dla dorosłego życia. Mamy więc alternatywę: od małego przygotowywać do tego nasze dzieci albo zacząć już gromadzić pokaźną fortunę, którą po nas odziedziczą. 

Anna Wardak

Felieton ukazał się w tygodniku “Idziemy”

0