Life is brutal…

Zdjęcie: Aimee Vogelsang, Unsplash

„Life is brutal and full of zasadzkas” – jak mawia jeden z moich znajomych. I niestety to dowcipne stwierdzenie ma mocne podstawy. Każdemu z nas żyłoby się łatwiej i przyjemniej, gdyby wszystko, co planujemy, udawało się w stu procentach zrealizować; gdyby ludzie doceniali nasze szczere intencje i z zachwytem przyjmowali nasze pomysły, gdyby dostrzegali i sprawiedliwie nagradzali nasz wysiłek. „I szkoda, że całe niebo nie jest z tortu czekoladowego… Jaki piękny byłby wtedy świat!”. Niestety to tylko błoga wizja Dyzia Marzyciela. Rzeczywistość, może poza krótkimi momentami, nie jest ani słodka, ani czekoladowa. Doświadczamy tego w domu, w pracy i w wielu innych bynajmniej nie pięknych „okolicznościach przyrody”. Szef dał premię komu innemu, choć to my odwaliliśmy większość „czarnej roboty” przy projekcie, klient nie docenił naszego wysiłku i zarwanych nocy i wyciągnął akurat dwa głupie błędy, które gdzieś tam się przytrafiły. Od dawna planowany wyjazd rodzinny wziął w łeb, bo ktoś akurat przywlókł koronawirusa… mieliśmy już dwa lata temu rozpocząć budowę, ale ceny tak poszły w górę, że wszystko znowu się odwleka. Sąsiedzi siódmy rok starają się o dziecko i nic, a biorąc ślub, marzyli o tym, że szybko otoczy ich liczna gromadka. 

Życie, ten cudowny dar od Boga, stawia przed nami mnóstwo wyzwań i trudności. Bywa ciężkie, bywa zmienne i zaskakujące (czy dwa lata temu ktokolwiek spodziewał się, że niewidoczny gołym okiem wirus postawi na głowie cały świat? Albo jeszcze nieco ponad pół roku temu – że przez wschodnią granicę będą się do nas wdzierać „goście” z Afryki i Azji?). W życiu trzeba nieraz czekać, i to bardzo długo, na różne rzeczy, nagle rezygnować ze swoich planów, godzić się z tym, że inni nie chcą grać według naszego scenariusza, że bywają niesprawiedliwi, nie doceniają nas i krytykują… 

A teraz pytanie: Czy przygotowujemy nasze dzieci do takiego życia? 

Ośmiolatek terroryzujący wrzaskiem całą rodzinę, bo ktoś zachorował i nie możemy jechać na ferie?

Rodzice zmieniający w dzikiej panice ważne plany, bo córka przypomniała sobie w ostatniej chwili o urodzinach koleżanki?

Mama biegnąca z awanturą do szkoły, bo dziecko zamiast piątki mniej dostało czwórkę plus?

Ojciec, robiący aferę i wypisujący syna z klubu, bo trener znów nie wystawił go w pierwszym składzie, a on przecież tak bardzo się stara…

Oczywiście robimy wszystko, żeby dobrze planować i dotrzymywać naszych obietnic. Pragniemy też i łakniemy sprawiedliwości, uczymy tego nasze dzieci i wierzymy gorąco, że ona kiedyś nastanie. Prawdopodobnie jednak jeszcze za naszego życia świat nie stanie się ponownie rajem i nasze dzieci muszą być na to przygotowane. Pan Jezus nie obiecywał nam, że droga do nieba będzie łatwa i przyjemna. Jak powtarza inny mój znajomy: „Idealnie to będzie na końcu, a jeśli nie jest idealnie, znaczy, że to jeszcze nie jest koniec”. I całe szczęście, swoją drogą!

Anna Wardak

Felieton został opublikowany w tygodniku “Idziemy”

 

Podaj dalej:

Podobne wpisy

  • Vademecum „wielomamy”

    Scenka z przedszkola (nasza Isia chodzi do 5-latków). Mama kilkorga małych dzieci, może w ciąży, może pchająca wózek, a przy spódnicy jeszcze jeden albo dwoje maluchów… Kręcą się pod nogami, marudzą, domagają się uwagi. Mama heroicznie stara się dobrnąć do samochodu i pozapinać towarzystwo w fotelikach. Kiedyś sama tak miałam – nasze dzieci rodziły się…

    Podaj dalej:
  • Czego się spodziewałeś?

    „A czego ty się spodziewałeś?” – to pytanie, które dość często zadaję naszym dzieciom. I nie jest to bynajmniej pytanie retoryczne, wyraz rodzicielskiej frustracji i bezradności, typu: „Kto zaczął?” albo: „Dlaczego znów go bijesz bez powodu? – na które nie otrzymamy raczej sensownej odpowiedzi i chyba nawet tego nie oczekujemy. „Czego się spodziewałeś?” – pytam,…

    Podaj dalej:
  • Seks małżeński – skąd się biorą bóle głowy?

    W artykule Współżycie małżeńskie – źródło życia czy konfliktów? omówiłam niektóre zasadnicze elementy, mogące przyczyniać się do tego, że sfera, która z założenia (i zgodnie z naszymi początkowymi wyobrażeniami) miała być tryskającym źródłem czy wręcz gejzerem, nawadniającym i ożywiającym całe nasze życie małżeńskie, z biegiem czasu (przynajmniej w niektórych przypadkach) staje się nędznym zamulonym bajorkiem albo wręcz…

    Podaj dalej:
  • Kwasy i zasady

    Spokojnie, to nie będzie wykład z chemii. Po prostu prawda jest taka, że gdzie nie ma zasad, powstają kwasy. W nowym miejscu czy środowisku czujemy się pewniej, kiedy zrozumiemy rządzące tam prawa. Są może rodziny, gdzie główną zasadą jest brak jasnych zasad. Ale w większości przypadków samo życie i codzienna rutyna sprawiają, że pewne zachowania…

    Podaj dalej:
  • Hura, wakacje!

    Hura! Wakacje! Słodkie lenistwo! Od jutra będzie mi wolno wszystko! – czy ktoś pamięta ten szkolny wierszyk z czasów, kiedy lato kojarzyło się jedynie z bezkresnym oceanem wolnego czasu i totalnej beztroski? Było, minęło… Dla wielu rodziców wakacje to najbardziej intensywny czas. Poczynając od znalezienia dzieciom opieki w sytuacji, gdy nie mamy dwóch miesięcy urlopu….

    Podaj dalej:
  • Równowaga życia i mediów w rodzinie

    Obecność mediów cyfrowych jest dziś nieodłącznym elementem życia niemal każdego z nas. Wraz z coraz większą obecnością mediów w naszym życiu rośnie świadomość potencjalnych niebezpieczeństw, związanych z korzystaniem z nich lub ich nadużywaniem. Wobec tej sytuacji można zająć jedną z dwóch skrajnych postaw: próbować maksymalnie odizolować swoją rodzinę, w szczególności dzieci, od kontaktu z mediami…

    Podaj dalej: